Szkoły językowe

Reagowali pozytywnie tylko na indywidualnie skierowaną uwagę. Nie potrafili pracować wspólnie (nawet parami). Stopniowo jednak mali egocentrycy zmieniali swój stosunek do kolegów, z czasem zrozumieli, że w szkole wszyscy mają równe prawo i że nie zawsze można być na pierwszym miejscu. W pracy wychowawczej z ta grupą dzieci także pomagali mi rodzice. Przyglądając się każdego dnia mojej gromadce i obserwując jej wysiłki, by sprostać postawionym przez szkołę zadaniom, postanowiłam świadomie i celowo stosować na co dzień pedagogikę sukcesu.

Często przyczyną małych niepowodzeń była zbyt powierzchowna znajomość dzieci, ich możliwości psychofizycznych. Dlatego też, starałam się i nadal staram poprzez samokształcenie pogłębiać wiedzę psychologiczną o dziecku. Pierwszy kontakt z wychowankami poprzedziło zebranie z ich rodzicami, które odbyło się w czerwcu. Na spotkaniu rodzice poznali dyrekcję szkoły, przyszłe wychowawczynie, ale także pedagoga szkolnego oraz innych nauczycieli, z którymi dzieci będą spotykały się w szkole.

Matka po obserwacji dziecka na tle rówieśników i po wielu rozmowach dokładała wszelkich starań, by naprawić błędy wychowawcze (uczyła samoobsługi, porządkowania zabawek, wspólnie z dzieckiem oglądała programy telewizyjne dla dzieci i rozmawiała na ich temat). Kłopoty jeszcze nie skończyły się, ale mam nadzieję, że kiedyś stanie się w pełni dojrzałym, na równi ze swoimi rówieśnikami. Szkoły językowe z rodzin niepełnych byli nieśmiali, nie wierzyli we własne siły, mimo że nie mieli kłopotów z nauka. bug de_dust2 Farmerka lektury ciekawie krzyczy znane kaloryfery.
 

Ostatnie